piątek, 18 listopada 2016

Jak obecny rząd zabija edukację domową w Polsce

Nasze dzieci uczymy domowo siódmy rok, dlatego bliski jest nam (i całemu środowisku homeschoolersów) temat prawnych zapisów dotyczących edukacji domowej w naszym kraju. Minister Edukacji Pani Anna Zalewska zaprezentowała projekt nowej ustawy. Oto zapisy dotyczące rodziców, którzy zdecydowali się uczyć swoje dzieci domowo:

Art. 37. 
1. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowej, do której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 31 ust. 4, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym w szkole podstawowej lub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą. 

2. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 1, może być wydane przed rozpoczęciem roku szkolnego albo w trakcie roku szkolnego, jeżeli: 
1) przedszkole, szkoła podstawowa lub szkoła ponadpodstawowa, do której dziecko zostało przyjęte, znajduje się na terenie województwa, w którym zamieszkuje dziecko; 
2) do wniosku o wydanie zezwolenia dołączono: 
a) opinię publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej; 
(podkr. moje - PB)

Uwagi organizacyjne z Uzasadnienia do nowej ustawy: 

Uczniowie, którzy rozpoczęli realizację obowiązku wychowania przedszkolnego, obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą kontynuują ją na podstawie dotychczasowych przepisów. Nowe przepisy (tj. szkoła na terenie województwa, które dziecko zamieszkuje, opinia publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej) dotyczą decyzji dyrektorów szkół i przedszkoli udzielanych na podstawie wniosków składanych na rok szkolny 2017/2018. 

------------------------------------------

Co więc mamy?  Dwie ważne zmiany, które w znaczący sposób ograniczają przestrzeń wolności dla rodzin.
Po pierwsze: konieczność zapisania dziecka do szkoły na terenie województwa, w którym zamieszkuje, a nie do dowolnej (jak dotychczas) szkoły w Polsce. 
Po drugie: konieczność przedstawienia opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej, a nie jak dotychczas, publicznej lub prywatnej poradni.

Dwa słowa na ten temat:

1. To kolejny dowód na to, że największą pomocą państwa dla rodzin byłoby zostawienie nas w spokoju. Państwo cały czas chce naszego dobra, a my mamy go już tak niewiele... 

2. Jaki, zdaniem Pani Minister, jest problem w zapisywaniu dzieci uczonych domowo do szkoły w innym województwie? O co chodzi? O to, by szkoły otwarte na współpracę z edukatorami domowymi nie miały zbyt dużych subwencji oświatowych? By było jak najmniej takich szkół? By rodziny chcące uczyć domowo swoje dzieci miały mniejsze możliwości ku temu? By więcej dzieci pobierało rządową edukację w państwowych szkołach? Nie istnieje żaden racjonalny powód. Jeśli są nim nadużycia lub łamanie prawa przez pojedyncze szkoły, to zachęcam Panią Minister, aby, jak w każdym państwie prawa, wytoczyć legalny proces owym szkołom, dać im prawo do obrony i przyjąć sprawiedliwy werdykt. 

Rozwiązanie Pani Minister jest inne: za nadużycia jednej, dwóch placówek edukacyjnych należy ukarać wszystkie szkoły i wszystkie rodziny uczące domowo. Zaś szkoły, które zdaniem Pani Minister kradły państwowe środki będą mogą działać nadal, ale kraść mniej.

3. Konieczność dostarczenia opinii z poradni państwowej to przejaw kontroli i wiary we władzę oraz kompetencje urzędnika państwowego nad rodziną. Teraz to "nasi" ludzie, urzędnicy państwa będą pilnowali czy nadajecie się do tego, byście uczyli swoje dzieci w domu. Taka decyzja musi przejść przez sito naszych kryteriów. Biorąc pod uwagę brak kompetencji większości poradni w tym względzie, to rodziców i dzieci czeka niełatwy egzamin przede wszystkim z cierpliwości wobec urzędniczej niekompetencji, niezrozumiałych testów i pytań (np. dziecko znajomych usłyszało w państwowej poradni pytanie od pani psycholog: "czy twoi rodzice są surowi?"). Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale zdecydowana większość pedagogów i psychologów w poradniach państwowych nie ma pojęcia czym jest edukacja domowa, zaś pragnienie uczenia dziecka w domu traktują jako fanaberie, zdziwaczenie lub zamach na kompetencje szkoły. Ciekaw jestem jak i z czyim udziałem Pani Minister zamierza przeprowadzić szkolenie dla pracowników państwowych poradni w tym względzie skoro chce im narzucić kolejną specjalizację i obowiązki.

4. Propozycje Ministerstwa Edukacji to kolejny chorobliwy przejaw wiary obecnego rządu w boga-państwo. Tak długo jak rządzący nie rozpoznają Bożego porządku i kompetencji rozdzielonych przez Stwórcę na państwo, rodzinę i kościół, tak długo będziemy mieli do czynienia z bałwochwalczym kultem państwa (obecny rząd) lub bałwochwalczym kultem politycznej wieży Babel - wspólnoty wielu państw (poprzedni rząd). Tam, gdzie państwo lub instytucja polityczna przejmuje kompetencje rodziny lub ogranicza jej prawo do wychowania, edukacji, tam mamy do czynienia z osłabieniem jej roli i twórczego wkładu w rozwój społeczeństwa. Chrześcijańskie wyznanie w temacie "boskości" państwa brzmi:
Caesar was wrong
God was right
I love you
Good night!

5. Jak do tej pory mamy do czynienia z anty-rodzinną i pro-państwową polityką obecnego rządu. Oto jego dotychczasowy dorobek:
- obcięliśmy o 40% subwencje szkolne na dzieci uczone domowo. To powinno ograniczyć ilość szkół pozytywnie nastawionych do edukacji w rodzinie.
- mamy również kolejny, o wiele bardziej skuteczny pomysł na dalsze ograniczenie liczby szkół, z którymi możecie współpracować w waszych wywrotowych pomysłach uczenia własnych dzieci w domu: szkoła w waszym województwie. Tak, wiemy - być może nie uda wam się znaleźć żadnej przyjaznej szkoły. Nie martwcie się. Na pewno zostaniecie przyjaźnie powitani w naszych rządowych placówkach. 
- znaleźliście jednak? Cóż, nie cieszcie się zbyt prędko. Poradnie państwowe nie będą tak naiwne jak prywatne, które w większości przypadków nie czynią wam żadnych problemów w wydawaniu opinii sprzyjającej uczeniu dzieci w domu. Teraz się to zmieni. 
- wasze dzieci są nasze. Zrobimy rzetelną selekcję i przesiew waszych dzieci, przyjrzymy wam się uważniej, ale nie martwcie się: w końcu dajemy 500 zł co miesiąc na drugie i kolejne. Wykarmcie je, ubierzcie, a potem przyprowadźcie do nas. Chyba dobry deal?

Jaka powinna być nasza odpowiedź? 
Panie Boże, proszę o upamiętanie obecnej Pani Minister lub powołaj nową.
Cóż, nie wszystkie dzieci wasze są.

Jak napominać dziecko?

W jaki sposób napominać i strofować dziecko gdy zgrzeszy? 

"Bracia, a gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie". (List do Galacjan 6.1-2a) 

"A wy, ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu dzieci swoich, lecz napominajcie i wychowujcie je w karności, dla Pana". (List do Efezjan 6.4) 

"Bracia moi, jeśli kto spośród was zboczy od prawdy, a ktoś go nawróci, niech wie, że ten, kto nawróci grzesznika z błędnej drogi jego, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów." (List Jakuba 5.19)

środa, 21 września 2016

Gimnazjalista Jezus


Zagrożenia homeschoolingu - R.C. Sproul jr.

Piszę te słowa z tegorocznej Konferencji Chrześcijańskich Edukatorów Domowych w Kolorado. Czymś zachęcającym dla mnie jest obecność w tym miejscu i możliwość spotkania przyjaciół. Konferencje dla homeschoolersów są zawsze budujące. Musimy jednak również pamiętać, że tam, gdzie są ludzie, tam są grzechy, które ich dotyczą, włączając w to nas – rodziców uczących domowo. Poniżej wymieniam pięć rzeczy, które uważam za współczesne niebezpieczeństwa:

1. Postrzeganie siebie samych jako ruch.
Jest to powszechna i normalna pokusa. Wielu z nas dobrze pamięta czasy, gdy nawet nie słyszeliśmy o czymś takim jak „edukacja domowa”. Zmiany w edukacji poczynione przez homeschoolersów są znaczące i duże. Osobiście argumentowałbym, że przynoszą one wspaniały, dobry owoc. Ale nie jesteśmy ruchem, lecz rodzicami, którzy wychowują swoje dzieci w bojaźni Pańskiej. Nasze dzieci nie są pionkami w naszych politycznych ruchach. Nie uczymy ich domowo służąc jakimś innym celom.

2. Postrzeganie siebie jako bezpiecznych.
Wiele rodzin widząc upadek kulturowy w szerokim świecie wybrało homeschooling jako bezpieczniejszą opcję, z dala od szaleństwa świata. Nie mam żadnych przeciwwskazań wobec chronienia naszych dzieci. W rzeczywistości kiedy stara plotka jest podnoszona przeciwko mnie jako rodzicowi edukującemu domowo własne dzieci - zawsze odpowiadam: "O co jeszcze mnie oskarżysz? O karmienie dzieci i ubieranie ich?". To co mnie niepokoi to jedynie myślenie, że ochrona przed światem jest ochroną przed grzechem. Jest tylko jeden sposób, aby nasze domy były wolne od grzechu. Zawołaj współmałżonka. Zbierz dzieci. Wyjdźcie z domu. Teraz jest on wolny od grzechu.

3. Postrzeganie siebie samych jako kogoś wyjątkowego.
W tym miejscu nie tylko sądzimy, że wymyśliliśmy idealny sposób na idealną rodzinę, ale również klepiemy się po plecach za to. Uważamy samych siebie za raczej mądrych, bystrych, wkrótce zaczniemy modlić się do Boga dziękując Mu, że nie jesteśmy jak inne rodziny, lecz uczymy nasze „pełne kołczany” w domu, ubieramy nasze córki w bluzy i pozwalamy tylko podobnie myślącym spotykać się z nimi. Duma zawsze znajdzie drogę do naszych serc ponieważ już tam mieszka.

4. Postrzeganie naszych dzieci jako nasze uprawomocnienie.
Dzieci są błogosławieństwem od Boga, rozkoszą. Ale nie są środkiem do celu, lecz same są celem. Jak często my, być może dlatego, że żyjemy w świecie, który nie ceni poświęceń prowadzących do wzrostu pobożnego potomstwa, ulegamy pokusie, aby traktować nasze dzieci jako trofea, świecące wskaźniki naszych wyjątkowych umiejętności jako nauczycieli i rodziców. Jest to złe i jak każda inna forma pychy poprowadzi do rychłej destrukcji. Dzieci mogą  być małe, ale nie są idiotami. Wiedzą kiedy są wykorzystywane i nie będą się na to długo godziły.

5. Postrzeganie siebie samych przez siebie samych.
Dobrą rzeczą dla rodziców jest branie odpowiedzialności, które w minionych pokoleniach były zrzucane na ekspertów. Złą rzeczą dla rodziców jest branie odpowiedzialności, które nigdy nie należały do nich. Zbyt często mamy do czynienia z homeschoolersami, którzy decydują, że nie mają potrzeby uczęszczania do Kościoła, odcinając się od odpowiedzialności i Bożych środków łaski. Kościół istnieje z pewnej przyczyny i zbyt często wielu homeschoolersów o niej zapomina.

Dostrzegasz wzór? Duma jest korzeniem wszystkich tych problemów. Nie dlatego, że edukatorzy domowi są szczególnym, dumnym gronem. Raczej dlatego, że jesteśmy zwykłym, dumnym gronem. Rozwiązanie? Skrucha i pokora. 

Dr. R.C. Sproul jr. jest pastorem, a także wykładowcą w Reformation Bible College w Stanford na Florydzie. Zaangażowany jest również w służbę "Ligonier Ministries", której celem jest popularyzacja reformowanej teologii.

Tłumaczenie: Paweł Bartosik
Artykuł pochodzi ze strony autora: http://rcsprouljr.com

Woń ewangelii w domu

Kochaj dzieci, kochając ich matkę. 
Kochaj dzieci kochając ich ojca. 
Kochaj żonę/męża kochając jej/jego dzieci. 
Miłość wzajemna to główny sposób w jaki ewangelia powinna być głoszona w naszych domach (Ef 5:25).

Kiedy, gdzie i kto?

- Który czas w ciągu dnia jest najlepszy czas na chrześcijańską edukację? 
- Od rana do wieczora. (Pwt 6.6-7)


- Które miejsce jest najlepsze na uczenie dzieci myślenia, postępowania w zgodzie z biblijnymi wartościami?
- Każde: dom, auto, spacer, wyjście na koncert, na kręgle, nad jezioro, w góry... (Pwt 6.6-10)


- Kto w pierwszej kolejności jest odpowiedzialny za wychowanie i edukację dzieci w zgodzie z Pismem Świętym?
- Ich rodzice. (Ef 6.4)

wtorek, 4 listopada 2014

Właściwy czas

"Dzieci w wieku przedszkolnym powinny być kształtowane, w wieku szkoły podstawowej - uczone, w wieku nastoletnim - kierowane, zaś dorosłe dzieci powinny słuchać porad" - Douglas Wilson

czwartek, 30 października 2014

Antyrodzinna szkoła


Powyższe hasło (cytat z Isokratesa) zostało wywieszone w jednej z warszawskich szkół. Podejrzewam, że w bardzo smutnej szkole, z nieszczęśliwymi pracownikami.
Kiedy ktoś mnie pyta dlaczego zdecydowaliśmy się na edukację domową, zwykle wskazuję na korzyści tej formy edukacji: indywidualizację nauczania; więzi rodzinne; świadomą socjalizację w różnych kontekstach; chrześcijańską perspektywę, którą możemy nanosić na przekazywane treści. Unikam krytycznych słów wobec poziomu nauczania w polskiej szkole i tzw. szkolnej socjalizacji. Dostrzegam bowiem również pozytywne aspekty szkolnej edukacji. Jednak gdy widzę takie hasła jak to na zdjęciu, to myślę sobie, że ktoś kocha wywoływać wojenki przeciwko rodzinie. Podważanie przez szkołę wkładu rodziców w "życie dobre i szczęśliwe" ich własnych dzieci (szkolnych uczniów), to tak naprawdę zamach na struktury społeczne. I zamiast rozbudzać w uczniach wdzięczność, szacunek dla rodzicielskiego trudu szkoła informuje ich, że jedyną rolą ojca w życiu dziecka jest to, że je zapłodnił, a jedyną rolą matki, to że je urodziła.
Potrafię zrozumieć, że autor tego hasła mógł nie mieć szcześliwego dzieciństwa i że ma niewiele powodów do wdzięczności wobec własnych rodziców, ale nie potrafię zrozumieć dlaczego współczesna szkoła się z nim publicznie utożsamia i tym samym udaje się na misję przeciwko rodzicom swoich uczniów. Fistach (grany przez Tomasza Karolaka) z "Testosteronu" rzekłby z pewością: To jest masakra jakaś!  :)

piątek, 6 czerwca 2014

Matka w Piśmie Świętym

SŁUCHAJ NAUKI MATKI

Bojaźń Pana jest początkiem poznania; głupcy gardzą mądrością i karnością. Synu mój, słuchaj pouczenia swojego ojca i nie odrzucaj nauki swojej matki. - Prz 1.7-8

Zachowuj, synu mój, przykazanie swego ojca i nie odrzucaj nauki swojej matki! - Prz 6.20

SZACUNEK I CZEŚĆ DLA MATKI

Wszak Bóg powiedział: Czcij ojca i matkę, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech poniesie śmierć. A wy powiadacie: Ktokolwiek by rzekł ojcu lub matce: To, co się ode mnie jako pomoc należy, jest darem na ofiarę, nie musi czcić ani ojca swego, ani matki swojej; tak to unieważniliście słowo Boże przez naukę swoją. - Mt 15.4

Starszego mężczyzny nie strofuj, lecz upominaj go jak ojca, młodszych jak braci, starsze kobiety jak matki, młodsze jak siostry, z wszelką powściągliwością. - 1 Tm 5.1-2

Słuchaj swojego ojca, bo on cię zrodził, i nie gardź swoją matką, dlatego że jest staruszką. - Prz 23.22

Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą: Aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi. - Ef 6.2.

KONSEKWENCJE REBELII

Mądry syn sprawia ojcu radość, lecz syn głupi jest zmartwieniem dla matki. - Prz 10.1

Mądry syn sprawia ojcu radość, lecz człowiek głupi lekceważy swoją matkę. - Prz 15.20

Kto z ojcem źle się obchodzi i wypędza matkę, ten jest bezwstydnym i zepsutym synem. - Prz 19.26

Kto przeklina swojego ojca i swoją matkę, tego lampa z nastaniem ciemności gaśnie. - Prz 20.20

Przeklęty, kto zlekceważy swego ojca i matkę. A cały lud powie: Amen. - Prz 27.16

Kto ograbia ojca lub matkę i mówi: To nie jest grzech, jest wspólnikiem łotra. - Prz 28.24

Rózga i karcenie dają mądrość, lecz nieposłuszny chłopiec przynosi wstyd swojej matce. - Prz 29.15

Jest ród, który złorzeczy ojcu i nie błogosławi matceród we własnych oczach czysty, choć nie jest obmyty z własnego brudu; ród o oczach wyniosłych, o powiekach dumnych. - Prz 30.11

Oko, które szydzi z ojca i gardzi sędziwą matką, wydziobią kruki nad rzeką lub zjedzą orlęta. - Prz 30.17

U ciebie lekceważy się ojca i matkę, u ciebie dopuszczają się gwałtu nad obcym przybyszem, u ciebie krzywdzi się sieroty i wdowy. - Ez 22.7

TROSKA O MATKĘ

A gdy Jezus ujrzał matkę i ucznia, którego miłował, stojącego przy niej, rzekł do matki: Niewiasto, oto syn twój! Potem rzekł do ucznia: Oto matka twoja! I od owej godziny wziął ją ów uczeń do siebie. - Jn 19.26

NOWY DOM

I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. - Mt 19.5

JEZUS NA PIERWSZYM MIEJSCU

Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. - Mt 10.37

I każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny. - Mt 19.29

DUCHOWE WIĘZI PONAD FIZYCZNYMI

I doniesiono mu: Matka twoja i bracia twoi stoją na dworze i chcą widzieć się z tobą. On zaś odpowiedział im: Matką moją i braćmi moimi są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je. Łk 8.20-21

Jeruzalem zaś, które jest w górze, jest wolne i ono jest matką naszą. - Gal 4.26

Pan Bóg, koń i modlitwy dzieci

Wczoraj podczas wieczornej rodzinnej modlitwy nasza Maja (6 lat) prosiła:
- Panie Boże proszę Cię o konia. Amen.
Zuzia i Janek oczywiście: "Amen". Ja i Jola... no cóż, trochę to kłopotliwe zwierzę, ale odpowiadamy: "Amen". Nie będziemy podkopywali jej wiary i dziecięcego zaufania.
Modlą się kolejne osoby. Po chwili znów Maja:
- Panie Boże proszę Cię o podwórko i stajnię dla konia. Amen.

Tego już trochę za wiele. Dziewczyna ma silniejszą wiarę ode mnie. Ale cóż, kocham modlitwy dzieci, dlatego głośno i z uśmiechem odpowiadam: "Amen", myśląc, że to już nie moje zmartwienie. Pan Bóg jakoś będzie musiał sobie poradzić z tą prośbą, choć przyznam, że trochę się obawiam Jego odpowiedzi 
My dorośli zawsze mamy jakiś problem z zaufaniem i wiarą w Boże możliwości. Dobrze, że mamy wokół nas dzieci: w rodzinie, w kościele... Uczą nas na czym polega szczera, ewangeliczna wiara Ojcu w Niebie. On może dać nawet konika, a jeśli da konika, to i domek dla niego 

Wiara dzieci, a możliwości Boga

I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni. - Efezjan 2.1-3

Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.  - Ew. Mateusza 18.3


Powyższe fragmenty są istotne w dyskusji nt. wiary małych dzieci, ale także w zrozumieniu czym jest owa wiara i jakie są możliwości człowieka oraz Boga w jej "produkcji". Pismo Święte (Ef 2.1-3) naucza, że niezdolność człowieka do wiary jest niezdolnością etyczną(nie zaś biologiczną), która dotyka zarówno woli, emocji, jak i rozumu. 

Czasami błędnie sądzimy, jakoby dorośli posiadali naturalną zdolność wiary z powodu fizycznych uwarunkowań, a dzieci i niemowlęta owej zdolności jeszcze nie posiadają. I w zasadzie jedyną rzeczą, którą Duch Święty musi zrobić, to dać dorosłym chcenie, co jednak w przypadku niemowląt byłoby niewystarczające z powodu ich nie dość rozwiniętej kory mózgowej. Zatem Duch (a wraz z Nim i my) musi "czekać" z nadprzyrodzonym działaniem w ich życiu do czasu pojawienia się odpowiednich predyspozycji umożliwiających wzbudzenie w człowieku wiary. 

To praktyczny arminianizm.

Biblia naucza, że człowiek jest martwy w grzechach włączając w tozdolności rozumu do poprawnego rozumienia Boga i spraw duchowych. Umysł człowieka nieodrodzonego jest jego orężem nieprawości i wrogości wobec Boga, nie zaś neutralną funkcją biologiczną. Duch dokonuje nadprzyrodzonej operacji również w tej sferze człowieka. Nie czeka na "chcenie" lub naturalną "gotowość" człowieka do przyjęcia Jego działania. Duch działa jak chce, w kim chce i kiedy chce. Jest suwerennym Bogiem. 

Dlatego wskazywanie na stopień rozwoju małego lub dużego człowieka jako muru, którego Boża łaska nie jest w stanie przejść jest całkowicie chybione z biblijnej perspektywy. Owszem, dzieci nie są w stanie uwierzyć. Jednak podobnie dorośli nie są w stanie tego uczynić o swoich "naturalnych" predyspozycjach. Nikt z nas nie jest w stanie wyprodukować w sobie wiary, o ile wcześniej Ojciec nie pociągnie nas do Syna (Jn 6.44) i nie ożywi dając nowe serce (Ef 1.5). To może uczynić tylko Bóg. Wiara jest Jego dziełem

Dlatego twierdzenie, że w niemowlętach i małych dzieciach (w przeciwieństwie do dorosłych) jest jakaś "blokada", której Bóg nie jest w stanie przeskoczyć w celu wzbudzenia w nich wiary, to nie tyle dyskusja o możliwościach dzieci, ale o możliwościach Boga.

Nie wszystkie dzieci wasze są

I jeszcze piosenka na okazję wczorajszego Dnia Dziecka z dedykacją dla p. Majki Jeżowskiej. Numer będzie do posłuchania, jak i cała płyta Krótkiej Piłki już po wakacjach! 

"Nie wszystkie dzieci wasze są" 

1. Zostawcie jego dzieci, one nie są wasze 
Zostawmy dzieci rodzicom, one nie nasze 

Ref. Nie wszystkie dzieci nasze są 
Nie wszystkie wasze są 
Nie odbierajcie im rodziców 
Tutaj jest dom 

Pozwólcie dzieciom przyjść do mamy 
Nie wasze one są 
Nie zabraniajcie przyjść do taty 
Tutaj jest ich dom 

2. Kuratorze – nie kradnij, nie zabieraj dzieci 
Bo okruchy są na stole, a na dywanie śmieci 

Ref. Nie wszystkie dzieci nasze są... 

3. Sędzino – nie kradnij, nie zabieraj dzieci 
Bo rodzice są ubodzy albo kalecy 

Ref. Nie wszystkie dzieci nasze są...

Edukacja: informacja czy formacja?

Edukacja w biblijnym ujęciu to nie informacja, lecz formacja. Pytanie nie brzmi: jakie informacje przekazuje edukator, lecz jakiego człowieka chce ukształtować? 

poniedziałek, 12 maja 2014

Edukacja domowa przy Szkole Króla Dawida

Coraz więcej osób, szczególnie ze środowisk chrześcijańskich, zapisuje lub pyta nas o ofertę dla edukatorów domowych Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej i Gimnazjum im. Króla Dawida w Poznaniu.

Z tego powodu sama szkoła jest otwarta na możliwość zdawania egzaminów tu na miejscu w Gdańsku przez dzieci z naszych okolic. Jeszcze rozmawiamy na ten temat. Poniżej krótka wypowiedź dyrektora Jarka Pietrzaka nt. edukacji domowej przy Szkole Króla Dawida. Polecam.


środa, 23 kwietnia 2014

Czy pedagogika Marii Montessori jest chrześcijańska?

Coraz większą popularność w naszym kraju zyskują placówki edukacyjne uczące w oparciu o filozofię pedagogiczną i antropologiczną Marii Montessori - przedstawicielki nurtu, który pojawił się w pedagogice na przełomie XIX i XX - zwanego "nowym wychowaniem". Swoje założenia teoretyczne realizowała w tzw. "domach dziecięcych" (pierwszy powstał w 1907 r.).

Kilka założeń teoretycznych nurtu „nowego wychowania”:
· Wychowanie powinno być dostosowane do naturalnego rozwoju dziecka
· Dziecko powinno uczyć się wtedy, gdy poczuje potrzebę zdobywania wiedzy
· Nauczyciel ma stwarzać warunki do rozwoju potrzeb poznawczych i moralnych dzieci
· Nauczanie powinno być zindywidualizowane
· Szkoły mają pobudzać aktywność dziecka
· Ocena prac indywidualnych i zbiorowych, oraz testy pomiaru uzdolnień, zamiast egzaminów
· Udział uczniów w planowaniu programu
· Nie przywiązywanie znaczenia do nagród i kar zewnętrznych, a poleganie na wewnętrznej motywacji dziecka
· Pobudzanie twórczej ekspresji i odpowiednie zaplecze szkolne: zabawki, książki, przybory do rysowania itp.

W samych metodach nauczania jest wiele założeń, z którymi jako chrześcijanie powinniśmy się zgodzić, choć wynikają one z innych niż u nas (chrześcijan) podstaw. Np. dziecko uczy się najefektywniej w sytuacji, kiedy zajmuje się problematyką, która go w danym momencie interesuje; dzieci w tym samym wieku znajdują się często na różnych poziomach rozwoju i odbywa się on w sposób niepowtarzalny; optymalną grupę do pracy stanowi grupa mieszana wiekowo; jest to także naturalny rodzaj społeczności , jaki spotykamy w rodzinie czy w pracy. Nigdzie w "naturze" nie występują grupy jednolite wiekowo.

Zauważając elementy wspólne z biblijnym spojrzeniem na edukację, należy jednak zauważyć, że w czystej postaci metoda Montessori z chrześcijańskiego punktu widzenia jest nie do przyjęcia. Określanie placówek mianem "Szkół Montessori" lub "Przedszkoli Montessori" wskazuje, że przyjęta w nich filozofia edukacyjna, w tym rola dziecka, nauczyciela, cel edukacji, antropologia są oparte na montessoriańskim światopoglądzie, który u swoich podstaw odbiega od biblijnego nauczania.

Z chrześcijańskiej perspektywy pomysły Marii Montessori mogą okazać się co najwyżej ciekawym źródłem zapożyczeń pewnych pomysłów i narzędzi edukacyjnych. Natomiast przejmowanie pedagogiki Montessori jako kompleksowej idei edukacyjnej, całościowego spojrzenia na proces uczenia lub mieszanie jej z pedagogiką chrześcijańską jest do nie pogodzenia ze spojrzeniem Pisma Świętego na proces uczenia i wychowania dziecka.

Dlaczego? 

Cała pedagogiczna ideologia przedstawicielki nurtu „nowego wychowania” wpisuje się w niechrześcijańską filozofię"pajdocentryzmu", w której centralne miejsce zajmuje dziecko (jego zdolności, wola, charakter itp.). Wedle tego podejścia wychowanie polega na stwarzaniu dziecku możliwości nieskrępowanego wyrażania własnych (naturalnych, wrodzonych) zdolności oraz zapewnienie mu swobodnego rozwoju. Nauczyciel jedynie podąża za zainteresowaniami i pasjami uczniów. Polega to m.in. na tym, że pozwala się dziecku samodzielnie wybierać rodzaj wykonywanej pracy, jej czas trwania, miejsce i współtowarzyszy. Nauczyciel jest jedynie "pomocnikiem" oraz "organizatorem" warunków tych swobodnych wyborów i powinien unikać narzucania dziecku własnego zdania, ponieważ to blokuje drzemiące w dziecku możliwości. W odniesieniu do obowiązków domowych Maria Montessori twierdziła, że należy pozostawić dziecku granicę i dać mu dużą swobodę w wyborach czynnościach związanych z codziennym życiem rodzinnym.

Oznacza to, że teoretyczne podstawy tej metody rozmijają się z biblijnym nauczaniem na temat:
- antropologii (skutków grzechu w człowieku). Montessoriańska myśl pedagogiczna zakłada, że dziecko jest z natury dobre (wbrew temu, co mówią np. Psalm 51.7, Efezjan 2.1-3)
- roli autorytetów (rodzina, nauczyciele, kościół, pracodawcy, osoby starsze). Dziecko staje się niezależnym, samostanowiącym o sobie podmiotem w procesu nauczania. Nauczyciel nie wydaje poleceń. Dziecko stojąc w centrum (pajdocentryzm) i będąc ostatecznym punktem odniesienia nie jest uczone posłuszeństwa autorytetom i przywódcom (w szkole, rodzinie, kościele, państwie)
- społecznych uwarunkowań. Promuje zbytnie skoncentrowanie na sobie.

Dziecko uczone od młodego wieku, że najważniejsze są jego potrzeby, jego samorozwój, jego wybór, dostosowanie (nauczycieli, rodziców) do jego oczekiwań, w zderzeniu z życiem w Bożym świecie w pewnym momencie może boleśnie odkryć, że funkcjonuje on zupełnie inaczej niż zostały nauczone w montessoriańskich placówkach. To zaś może odbić się ze szkodą dla nich samych, dla ich najbliższego otoczenia i wspólnot, w których będą musiały nauczyć się funkcjonować jako ich część, a nie centrum.

Z powyższych powodów filozofia Marii Montessori powinna być jedynie źródłem pojedynczych zapożyczeń ciekawych narzędzi i pomysłów edukacyjnych, nie zaś filozofią uczenia chrześcijańskich dzieci.